Strona 74 z 74

Re: Sierściuchy i...

: 06 kwie 2025, 17:58
autor: zwierzur
Patrzę z niedowierzaniem na datę ostatniego wpisu... Nie mam pojęcia, kiedy niepostrzeżenie przeleciało tyle czasu! :idontknow:
Madame Quella jakby nieco nabrała odwagi wśród sierściuchowej dziczy. Kręgosłup bez zmian, trochę piasku w moczu, nerki przebudowane, podobnie jak kikut macicy - do obserwacji. Piniata nabrała nieco ogłady, bo już nie urządza "rzezi niewiniątek", ogólnie zdrowa - furczy tylko donośnie w dalszym ciągu z racji przebudowy nosogardzieli i tak już zostanie. Zbyniu wyhodował sobie dwukomorowego kaszaka, po zabiegu została blizna, ale proś już puścił w niepamięć mój wstrętny postępek zakończony na stole operacyjnym.
Fluffy i Kazio wciąż są najlepszymi przyjaciółmi na świecie. U Flafiszona robiliśmy niedawno drobną korektę uzębienia, bez tego się jednak nie da. Zakrapiamy na stałe jedno oczko, bo samo słabo się nawilża, poza tym chłopak zdrowy. Teraz, dla odmiany, choruje Kaziuk - mamy nawrót zapalenia płuc, na USG wygląda to gorzej, niż poprzednio. Wtedy kaszel był sygnałem, że nie jest dobrze. Teraz dziadostwo niemal bezobjawowo dopadło świnkę - zaniepokoiło mnie minimalne falowanie boczków... Leczymy więc chłopaka.
Po pięciu latach wróciła Toto i niepewnie dołączyła do zupełnie nowego stada - z jej dawnych znajomych nie ma już nikogo. Powolutku dziewuszka się odnajduje. Stabilizujemy nerki i wątrobę, bo wyniki krwi nie wyszły za dobrze. W pęcherzu wyszedł stan zapalny, spowodowany przez zalegające złogi. Wskazana sterylizacja, bo macica przerośnięta, a na obu jajnikach torbiele - na pewno jeszcze nie teraz...

Re: Sierściuchy i...

: 07 kwie 2025, 20:16
autor: porcella
Fluffy to jednak farciarz...
Specjalne głaski dla Toto od Candy.
I w ogóle najlepszego dla sierściuchów.
Ach, no i Piętka pozdrawia koleżeństwo jako dama hamakowa :-)

Re: Sierściuchy i...

: 24 maja 2025, 11:43
autor: zwierzur
Kaziuk nie ma już płynu w klacie!!! Uff... Jest poprawa, chociaż zmiany w płucach już zostaną. Wyniki krwi marne, czekam na komentarz weta. Chłopakowi wrócił apetyt, odzyskuje stracone gramy. Flafiszon przeszczęśliwy! Przyjaciel wraca do formy, ja do życia, chociaż nadal mamy do podawania arsenał leków - nie tylko Kaziukowych. Toto coraz śmielej buszuje po klatce i zawiera znajomości. Od ludzkiej ręki ucieka jak od zarazy morowej. Dopóki człowieka widzi na horyzoncie, do michy nie podejdzie, żeby nie wiem, co za przysmaki w niej były. No, dzik! Quella i Piniata przepychanki przy korycie uskuteczniają zawzięcie. Ostatnio wywaliły michę do góry dnem, ciężka ceramika nakryła szczelnie spyżę... Gruba Quelcia wlazła na wierzch naczynia, a Piniata ryła przy krawędzi, usiłując wydłubać pachnące i niedostępne żarcie. Gadały obie głośno i z pretensjami wzajemnymi. Wariatki! Jak już przestałam się śmiać, zabrałam fajans. Zapadła błoga cisza, bo obie rzuciły się pochłaniać wymieszane z trotami pyszności. Zbyniaczek niezmordowanie uderza w konkury do dam. Czasem nawet skutecznie. :laugh: Chociaż częściej bywa tak, że słodka jejmość w ciągu sekundy zamienia się w modliszkę i paszczy używa bynajmniej nie w miłosnych zamiarach.

Re: Sierściuchy i...

: 08 lut 2026, 10:22
autor: zwierzur
Trochę pochłonęły nas problemy zdrowotne tymczasów. Do tego namnożyło się osobistych sytuacji nagłych i zadań zawodowych, z racji których wetwizyty odbywamy w porach późnowieczornych, a po powrocie do domu, ogarnięciu priorytetów, padamy na twarz i odpływamy w objęcia Morfeusza tam, gdzie siedzimy. Rano dzwoni budzik i zaczynamy nowy dzień... Chłopaki jakby lepiej...? :nie_powiem:

Sierściuchowe stadko znów się wykrusza. Została zaledwie szóstka.
Towarzystwo damskie rozparcelowane po klatkach męskich, żeby nabierali panowie obycia.
Zima nie odpuszcza, ale zdrówko najważniejsze, więc rozbijamy się po stolicy zwierzolubną taksówką.
W robocie kolejna zaraza, staram się nic nie złapać i niczego zwierzakom nie przywlec.
Oskubany przez groomerkę Mniszek zaczyna zarastać sierścią i wygląda jak wyliniały wilkołak.
Morus żebrze z zamiłowaniem wielkim, acz skutkiem mizernym. T.Ż. serducho ma miękkie jak wosk i od ust gotów sobie dla dziada odjąć, ale zła kobieta ma uszy jak nietoperz i zaraz próby dokarmiania usłyszy.
W ogóle, mam dziwne wrażenie, że w stanie półuśpienia zbiorowo czekamy na wiosnę...